od kilku dni zasłuchuję się w muzyce jazzowej, myślę za dużo i za szybko uciekają mi dni. i te wolne, i te w pracy. to drugie - dobre, to pierwsze - chciałoby się przeciągnąć w nieskończoność.
praca w systemie 2 dni pracy po 14-18 godzin na 2 dni wolnego zaczyna męczyć. fizycznie, w domyśle wiecznego niedospania i zmęczenia. rozglądam się, ale gdzie mnie zechcą z moim wykształceniem czy też jego brakiem, w wieku 19 ledwie lat i z doświadczeniem zawodowym tylko w fast-foodach, na kasie supermarketu i w barze?